Pan Profesor Sadurski w swoim blogu, w ktorym oglednie krytykuje Pana Senatora Gowina za lekkie "skrzywienie bezlitosne" uzyl nastepujacej frazy:
"Już nie wspominam o tym, że Kapuściński – sądząc wyłącznie na podstawie dokumentów, które Newsweek cudownie odkrył – pisał tylko o jakichś mało ważnych cudzoziemcach, którym nasz wywiad czy ubecja nie mogły zrobić żadnej krzywdy. Że nie wiemy, czy to wszystkie i czy to autentyczne dokumenty. Że nie znamy całego kontekstu."
Oczywiscie, zapewne "nasz" wywiad czy "nasza" ubecja nie biegala po Afryce, Azji czy Ameryce pacyfikujac niepokornych "Aborygenow" wystawionych przez swych agentow. Ale "nasze" sluzby byly czescia bratnich sluzb radzieckich, ktore potrafily uzywac lokalnych "sil" do rozprawy z kim trzeba. I to bardzo skutecznie, jesli wierzyc Panom Forsythom czy innym Le Carre'om.
Ale to w sumie mniej wazne. Powiem szczerze - najbardziej nie podoba mi sie jednak, ze Profesor europejskiego uniwersytetu i moj Rodak, czlowiek ponoc czuly na prawa ludzkie jak malo kto, uzywa takich okreslen jak "malo wazni cudzoziemcy" w odniesieniu do jakichkolwiek ludzi. Moim zdaniem, zaden czlowiek nie moze byc "malo wazny" niezaleznie czy mieszka on w Warszawie, Florencji, Afryce, Azji czy Ameryce Lacinskiej i nie ma tak bialej skory ani tytulow jak np. Pan Sadurski.
Co wiecej, bardzo watpie aby SP. Pan Ryszard Kapuscinski podzielal poglad Pana Sadurskiego iz ci ludzie sa tylko "malo znaczacymi cudzoziemcami". Z tego, co z tworczosci Pan Kapuscinskiego przeczytalem, odnioslem wrazenie wrecz przeciwne.


